Szczebel Lubień w ubiegły weekend podejmował u siebie solidny zespół Wichra Stróża. Faworytem byli gospodarze, którzy w poprzedniej kolejce stracili dwa punkty w doliczonym czasie gry w starciu ze Stawem Polanka. Z kolei jeśli dla gości ewentualna porażka mogła oznaczać koniec marzeń o awansie.
Spotkanie rozpoczęło się w palącym słońcu, co być może wpłynęło na zamknięcie się obu drużyn w pierwszej połowie. Zespoły badały się szukając dalekich zagrań, jak najdalej od własnej bramki, a celnych uderzeń było, jak na lekarstwo.
Po zmianie stron do ataku ruszył Wicher, który już trzy minuty po zmianie stron wyszedł na prowadzenie za sprawą trafienia Artura Olszanickiego. Chwilę później do piłki w polu karnym dopadł zawodnik gości, a konkretnie Bartłomiej Stawowy, który podwyższył prowadzenie na 2:0.
Przez niemal całą drugą połowę Szczebel próbował odrobić straty, lecz zbyt wiele z tego nie wynikało. Jedyną stuprocentową sytuacje gospodarze stworzyli dopiero w doliczonym czasie gry, lecz nie udało jej się zamienić na gola.
Wobec potknięć Hejnału i Szczebla tabela grupy mistrzowskiej Klasy B zrobiła się niezwykle płaska, co zapowiada walkę o awans do samego końca. W grze o dwa premiowane miejsca wciąż zostają: Szczebel Lubień, Raba II Dobczyce, Hejnał Krzyszkowice i Wicher Stróża.

































