W gminie Myślenice temat dopłat do szkolnych obiadów praktycznie nie wywołuje dyskusji. Samorząd współfinansuje posiłki dla uczniów, traktując to jako jeden ze swoich podstawowych obowiązków. Tymczasem w sąsiednich Dobczycach rodzice od lat apelują o podobne rozwiązania, organizują zbiórki podpisów i zabierają głos podczas sesji Rady Miejskiej. Bez skutku.
Sprawa ponownie stała się głośna po materiale TVP3 Kraków poświęconym problemowi braku dopłat do szkolnych posiłków w gminie Dobczyce. W reportażu mieszkańcy zwracali uwagę, że od lat próbują doprowadzić do zmian i nie rozumieją, dlaczego ich gmina pozostaje wyjątkiem na mapie powiatu myślenickiego.
Ponad pół tysiąca podpisów i wciąż brak zmian
Temat nie jest nowy. Pod obywatelskim projektem uchwały dotyczącym dopłat do szkolnych obiadów podpisało się ponad 500 pełnoletnich mieszkańców gminy, choć wymagane było jedynie 200 podpisów. Rodzice przygotowywali petycje, zabierali głos podczas sesji, a problem wielokrotnie wracał w publicznej debacie. Mimo to rozwiązanie, które funkcjonuje w sąsiednich samorządach, do dziś nie zostało wprowadzone.
Największe kontrowersje budzi fakt, że Dobczyce są obecnie jedyną gminą w powiecie myślenickim, która nie współfinansuje posiłków dla wszystkich dzieci na takich zasadach jak pozostałe samorządy. W Myślenicach, Sułkowicach czy Tokarni rodzice ponoszą jedynie koszt produktów wykorzystywanych do przygotowania posiłków, natomiast pozostałe wydatki pokrywane są przez gminy.
„W Myślenicach nie dyskutujemy”
Do sprawy odniósł się burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka.
– W Myślenicach NIE dyskutujemy. Do posiłków dla uczniów dopłacamy ponad 10,2 mln zł rocznie. To NIE koszt, to obowiązek odpowiedzialnego samorządu – napisał w mediach społecznościowych.
Słowa te są jednocześnie wyraźnym pokazaniem różnicy w podejściu obu samorządów. O ile w Myślenicach kwestia dostępu dzieci do ciepłych posiłków traktowana jest jako oczywisty element polityki prorodzinnej, o tyle w Dobczycach od ponad dwóch lat pozostaje przedmiotem sporów i kolejnych apeli mieszkańców.
Jak duże znaczenie ma to wsparcie, pokazują dane ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Myślenicach. Spośród 451 uczniów aż 333 korzysta z obiadów, co oznacza, że codziennie z ciepłego posiłku korzysta blisko 74 proc. wszystkich dzieci. Trudno o lepszy dowód na to, że szkolne obiady nie są przywilejem dla nielicznych, lecz codzienną potrzebą zdecydowanej większości rodzin.
Dlatego w Myślenicach dopłaty do posiłków traktowane są nie jako koszt, ale jako element odpowiedzialnej polityki wspierania rodzin i inwestycja w najmłodszych mieszkańców gminy. Władze miasta podkreślają, że dostęp dzieci do ciepłych posiłków nie powinien być przedmiotem wieloletnich sporów ani obszarem, na którym samorząd szuka oszczędności.
Rodzice przypominają, radni milczą
Podczas tegorocznej debaty nad raportem o stanie gminy temat ponownie został poruszony przez radną Ewę Kołacz oraz mieszkańca Michała Ślusarczyka. Jak podkreśla radna, o skali społecznych oczekiwań najlepiej świadczy fakt, że rodzice przygotowali specjalne plakaty i poprosili o przekazanie ich radnym oraz sołtysom. Jak relacjonuje, materiały szybko zniknęły z przestrzeni publicznej.
– O tym, kim jesteśmy jako wspólnota, świadczy to, jak dbamy o najsłabszych, a takimi osobami są dzieci – podkreśla Ewa Kołacz.
Radna przypomina również, że od 1 września 2022 roku szkoły podstawowe mają ustawowy obowiązek zapewnienia uczniom jednego gorącego posiłku dziennie, a zgodnie z przepisami rodzice powinni ponosić jedynie koszt produktów wykorzystywanych do przygotowania posiłku, czyli tzw. „wsadu do kotła”. Jak zaznacza, stanowiska sądów administracyjnych oraz Regionalnych Izb Obrachunkowych wskazują, że obowiązki gmin dotyczą również sytuacji, gdy posiłki dostarczane są przez firmy cateringowe.
– Rodzice wielokrotnie podejmowali działania, aby gmina wypełniała swoje obowiązki, składając petycje i obywatelski projekt uchwały. Popatrzcie, jak pokrzywdzeni są rodzice dzieci w Gminie Dobczyce na tle innych gmin Powiatu Myślenickiego i nawet gmin ościennych. Uchwała o podwyższeniu wynagrodzenia burmistrza była inicjatywą radnych, więc podpiszcie się także pod taką, która zapewni dofinansowanie posiłków dla wszystkich dzieci w naszej gminie, jak każe ustawa i etyka – apeluje radna.
Nie chodzi już tylko o cenę obiadu
Dla wielu rodzin sprawa przestała dotyczyć wyłącznie kosztu jednego posiłku. Stała się symbolem tego, czy głos mieszkańców jest przez władze traktowany poważnie. Tym bardziej, że pod obywatelską inicjatywą podpisały się setki osób, a rodzice od lat próbują przekonać samorząd do rozwiązań, które w pozostałych gminach powiatu są już standardem.
W Myślenicach nie trzeba prosić o obiady dla dzieci. W Dobczycach rodzice wciąż proszą – i coraz częściej pytają: dlaczego właśnie ich gmina ma pozostawać wyjątkiem?

