W sobotę 4 kwietnia minęły 82 lata od tragicznych wydarzeń w Jaworniku, a mianowicie od pacyfikacji miejscowości, w wyniku której zginęło kilkanaścioro mieszkańców, w tym troje dzieci. Z okazji rocznicy, przy pomniku, który upamiętnia zamordowanych Polaków, złożono kwiaty i zapalono znicze, a uczynili to: burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka wraz ze swoim zastępcą Robertem Bylicą, posłem Władysławem Kurowskim, radną miejską Krystyną Szczotkowską oraz Justyną Łętochą z Muzeum Niepodległości w Myślenicach. Towarzyszył im poczet sztandarowy miejscowej Szkoły Podstawowej.
– 4 kwietnia 1944 roku w Jaworniku miała miejsce brutalna pacyfikacja wsi przeprowadzona przez niemieckie siły okupacyjne w zemście za działalność partyzantów Armii Krajowej na obszarze ziemi myślenickiej – przypominało przy okazji jednej z rocznic Muzeum Niepodległości w Myślenicach.
Chodziło o zasadzkę na niemiecki konwój zmierzający w kierunku Sułkowic, którą zorganizował oddział pod dowództwem Józefa Fijałkowskiego, a której celem było niedopuszczenie do pacyfikacji Sułkowic.
Jej przebieg opisuje na swojej stronie internetowej Instytut Pamięci Narodowej.
„Zaskoczone oddziały policji niemieckiej, poruszające się kilkoma samochodami, poszły w rozsypkę i w pierwszych minutach poniosły istotne straty. Na miejscu zginęło trzech Niemców(…)” – czytamy tam.
Jeszcze tego samego dnia niemieccy żołnierze przegrupowawszy siły dokonali pacyfikacji Jawornika podpalając zabudowania i mordując mieszkańców nie bacząc na wiek i płeć. Zginęło kilkanaście osób, w tym troje dzieci. Zostali rozstrzelani w swoich domach, na podwórkach swoich domów, albo na polu.
Nazwiska ofiar pacyfikacji znajdują się na pomniku razem z cytatem ks. Jana Twardowskiego: „Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych”.





