Od piątku 25 września w Muzeum Niepodległości w Myślenicach można oglądać nową wystawę czasową. Ekspozycja zatytułowana „Na cesarskim trakcie. Myślenice w dobie autonomii galicyjskiej” jest największym tego typu przedsięwzięciem w tym roku, a składa się na nią m.in. kilkadziesiąt eksponatów wypożyczonych muzeum w ramach akcji społecznej „Galicyjska pamiątka” przez instytucje oraz prywatnych kolekcjonerów z regionu Myślenic.
Trakt z tytułu wystawy to trakt oddany do użytku w 1785 roku łączący Lwów z Wiedniem. Myślenice leżały mniej więcej w połowie drogi między tymi dwoma miastami.
Piątkowy wernisaż przyciągnął do Muzeum tłum gości, a swoim występem uświetnił go myśleniczanin studiujący na II roku Akademii Muzycznej w Katowicach Mikołaj Wątor, który zagrał na akordeonie mini-recital.
„Ta wystawa to podróż. Wyruszamy gościńcem cesarskim prowadzącym ze Lwowa do Wiednia, aby zatrzymać się w połowie tej trasy, w malowniczych Myślenicach, i zobaczyć, jak wyglądało to miasto w latach 1869 – 1914, czyli w dobie autonomii galicyjskiej” – pisze jej kurator dr Łukasz Malinowski. Razem z nim wystawę przygotowali: dr Andrzej Małysa, Klaudia Rams, Marek Stoszek, Agnieszka Turska i Karol Zastawny.
Jest to podróż do czasów, w których powstały budynki, które później stały się symbolem Myślenic i obok których do dziś przechodzimy. To m.in. budynki TG Sokół, Sądu Rejonowego, I Liceum Ogólnokształcącego, Szkoły Podstawowej nr 1 i strażnica w Śródmieściu, ale również komin starej cegielni oraz słupek kilometrażowy na skrzyżowaniu ulic Niepodległości i Pardyaka.
To też podróż do czasów wybitnych patriotów i działaczy niepodległościowych takich jak np. Andrzej Średniawski, Andrzej Marek, Piotr Pitala, dobroczyńców takich jak księżna Augusta de Montleart i książę Kazimierz Lubomirski, przedsiębiorców jak np. Jan Hołuj oraz całej rzeszy chłopów i rzemieślników, wśród których prym wiedli kapelusznicy.
Wreszcie jest to także podróż do czasów kiedy Myślenice były miejscem krzyżowania się wielu kultur i mniejszości narodowych, czego dowodem była chociażby nieistniejąca już synagoga.
Przewodnikiem po wystawie jest anonimowy handlarz, tudzież podróżnik, który około 1904 roku w drodze do Wiednia zatrzymał się w ówczesnych Myślenicach, a dokładnie w tutejszej gospodzie. Z jego opowieści dowiadujemy się nie tylko o budynkach Myślenic i mieszkańcach miasteczka, ale nie zabrakło w nich refleksji nad galicyjskim mitem, ciemnymi stronami zaborów i nad tym jak dziedzictwo kulturowe Galicji wpłynęło na obraz dzisiejszych Myślenic.
Wystawę można oglądać do końca grudnia br.



















